W Wilnie odbyła się wiosenna sesja Zgromadzenia Parlamentarnego NATO.
Uczestniczyłem w niej jako część polskiej Delegacji Sejmu i Senatu.
Litwa jako gospodarz wybrała lokalizację nieprzypadkowo. Bałtyk, wschodnia flanka i rosyjskie zagrożenia hybrydowe to tematy, które wybrzmiewają w każdej debacie.
Dominujący temat sesji jest jeden, jak zwiększyć odpowiedzialność europejskich sojuszników za bezpieczeństwo kontynentu. Litwini naciskali konkretnie na zwiększenie aktywności NATO na Bałtyku, dodatkowe systemy dozoru powietrznego i wzmocnienie zdolności antydronowych.
Zastępczyni Sekretarza Generalnego NATO Radmila Shekerinska powiedziała wprost, że „Żaden sojusznik nie stoi w Sojuszu samotnie. Nasze siły lądowe rozmieszczone są od Bałtyku po Morze Czarne. Ankara będzie o zamianie gotówki w zdolności bojowe i zdecydowanym wsparciu Ukrainy”.
Polska jest na wschodniej flance NATO. To nie jest abstrakcja, to nasza codzienność i nasza odpowiedzialność.


